niedziela, 2 grudnia 2012

siema siema ;p

Po długiej nieobecności postanowiłam tu wrócić, ponieważ znowu nie radzę sobię .. Nie mam zamiaru opisywać wszystkeigo od 4 marca, powiem tylko tyle że z Adrianem już nie jestem. Okłamał mnie i to po chamsku. E tam chuj z nim. Wyjebane mam na niego -.- Znowu w myślach Mati. I pomyśleć że ciągnie się to już od roku.. Ostatnio dużo myślę o pewnym planie. Konkretniej.. mam taki dill.. ponieważ 21 grudnia "podobno" ma być koniec świata, więc 19 grudnia do nieg napisze bo to rocznica (dokładnie rok temu się poznaliśmy), a jeśli dobrze pójdzie to 20 grudnia się spotkamy :) nie wiem czy to wypali. w każdym razie mega się boję. no nic. mykam stąd. buziaczki ;***

niedziela, 4 marca 2012

sobota :D ...pełen spontan... "jak żyć to na maxa"

ohh... wczorajszy dzień był jednym z najwspanialszych dni w moim życiu. Po pierwsze przyjechała do mnie Paula i przyszła Karolina. Po drugie w końcu poznałam Adriana. Ale od początku. Sobota jak zawsze... Nie miałam żadnych planów. Około 12 wpadła do mnie Paula i Karolina. Połaziłyśmy trochę po ulicy, pogadałyśmy i zachciało nam się piwa. Jak to zawsze "wariatki" poszłyśmy do nowej z nadzieją że może sprzedadzą nam chociaż redsy. Ok. Po drodze wygłupiałyśmy się, łaziłyśmy po lodzie który pękał i wpadałyśmy do wody, i po błocie. Masakra.. Buty dosłownie czarne :D Doszłyśmy do nowej i pod sklepem oczywiście tragedia bo kto sie zapyta czy nam sprzeda?! xD Paula najodważniejsza weszła i o dziwo tak zabajerowała że sprzedała nam. Idiotki xD Wracając na chatę pisałam z Adrianem i od tego zaczęło się. Pisaliśmy właśnie o piwie i wyszło na to że on wpadnie do nas i do tego za półgodziny! Ja wogóle nie przygotowana a do domu jeszcze dwa kilometry. To nic że dobiegłyśmy mega zmęczone i po drodze przerwała nam się torebka z piwami, ale jednak zdążyłyśmy. W domu szybkie przygotowania, makijaż, włosy.. i tak nie było idealnie ale jednak lepiej. Migiem na zajazd do starej a po drodze piwo. Spoczko.. Doszłyśmy na miejsce. Tak sie bałam że mało zawału nie dostałam. Dobrze że wzięłam ze sobą Paulę. Adrian był zajebisty. Może nie idealny ale na pewno baaardzo słodki i muszę przyznać że ma podejście do dziewczyny. Najsłodsze było te kocham Cię o 17:17, albo pożegnanie :D Mega! Na następnym spotkaniu będzie 100 razy lepiej, tym bardziej że już jesteś razem tak oficjalnie! :D Yeah ;*
Kocham Cię skarbie ;**

środa, 29 lutego 2012

wspomnienia...

Może i mówię, że mam go w dupie. Że pierdolę jego i tę jego nic nie wartą miłość. Może i oglądam się już za innymi chłopakami. Może nawet kocham się w innym. Ale pośród tego wszystkiego wciąż widzę jego. Chociaż wiedz, że tego nie chcę. Chociaż teoretycznie zakończyłam już ten rozdział w moim życiu. Może i powiesz, że jestem żałosna, ale w głębi serca nadal coś do niego czuję. Nie potrafię ot tak zapomnieć o tym co było. Mimo, że mnie krzywdził. Że płakałam i cierpiałam. To za bardzo utkwiło w moim sercu. A ja nadal mam żal do siebie, że to się akurat tak musiało skończyć.

wtorek, 28 lutego 2012

Dzisiejszy post to taki czysty spontan. Nie działo się za wiele. W szkole nudy, tylko po lekcjach jak już na busa czekałam trochę mi ciśnienie podskoczyło. Chłopaki z 3a zaczęli rzucać się śnieżkami i któryś z nich trafił mi prosto w twarz. Ale masakra była. Nie chciałabym być na jego miejscu. Wpadłam w szał, a wszyscy się gapili i nie wiedzieli co się ze mną dzieje. Nawet Marcin xD Na przerwach strasznie brakowało mi Adriana. Prawie na każdej przerwie słuchałam sobie muzyki i myślałam o tym wszystkim... Bo tak wogóle to Adrian napisał że może w tę niedzielę wpadnie do mnie! :D Cały dzień o tym myślałam. Z jednej strony baaardzo się cieszę i nie mogę się doczekać. Z drugiej jednak boję się że ten Adrian którego sobie wyobrażam w rzeczywistości jest inny, że za bardzo go sobie wyidealizowałam. Nie wiem... Dobra. "jebać plany, najlepsze są spontany" xD Myślałam żeby się w sobotę przefarbować ale nadal nie mogę się zdecydować. Jasny bląd czy brąz? Masakra... Spadam stąd. Nara.
Kocham Cie Adrian :*** ♥

sobota, 25 lutego 2012

Kamila... ;*

To tak. Tego posta poświęcę dla bardzo ważnej osoby, która wie o mnie wszystko i mimo że znamy się krótko to jest dla mnie jak siostra. I wcale nie jest przeszkodą że rzadko się widujemy... Bo gdybyśmy mieszkały w tym samym mieście? Byłabym najszczęśliwsza, miałabym ją obok, blisko siebie, w każdej chwili mogłabym do niej pójść i pogadać, przytulić się tak po prostu, robiłybyśmy te słit nocki, chodziłybyśmy po galeriach, szalały w tych sklepach, w przymierzalniach robiły zdjęcia, zagadywały do obcych chłopaków, imprezy, wycieczki, wszystko razem, w szkole odpały, śmianie się na dywaniku u dyrektora, siedzenie w parku z nudów, kłóciły o to która jest fajniejsza i wiele innych rzeczy byśmy robiły, tak jesteśmy inne i dlatego się kochamy, możecie o nas pierdolić, my znamy swoją wartość, kilometry są problemem kurwa! Przeszkadzają nam być w pełni szczęśliwe, bo wiesz tel, gadu czasami nie wystarczają, mimo to KOCHAM CIĘ ♥

..bo są na świecie osoby, które mogą totalnie zmienić wszystko, a szczególnie wyraz twarzy...

Jakiś zjebany dzień. ;c nie wiem dlaczego... czuję się jakaś opuszczona, bezradna. Dziś napiszę o wszystkich dla odmiany. O każdym kto jest dla mnie ważny z osobna :D ...
Zacznę od Sebka. Nie mam nic do niego i cieszę się że mamy tak zajebiste kontakty ale dziś mam gorszy dzień i trochę mnie już wkurwia. Ciągle pieprzy o tej swojej Karolince. Mnie już to zaczyna wkurwiać, bo słodzi jej w tym życiu jak jakiejś królewnie dosłownie ;/ Może jestem trochę zazdrosna ale nic nie poradzę. W sumie odpuszczę...
Kamila. Z nią róźnie bywa. Ostatnio coś te nasze dobre relacje się schrzaniły co nie zabardzo mnie cieszy. Ale jednak przyjaciółka więc wybaczam wszystko i nie mam do niej nic :) jest jaka jest ale przynajmniej rozumie mnie a nie odpierdala takich cyrków jak Paula...
Właśnie. Paula. Z tą to już wogóle masakra. Zmieniła się i to bardzo. Teraz ciągle przebiera w chłopakach (nawet moich!) a przyjaciółkę sobie totalnie olewa. Znalazła sobie nowe towarzystwo bo się ze mną pokłóciła na ostatniej dyskotece. Nie jest taka jak Kamila. Jest gorsza...
Teraz troszkę o Adrianie. Z nim nie ma narazie problemów. Wręcz przeciwnie. Jak tylko mi humor zjebią to on mi go poprawia i za to jestem mu wdzięczna. On jeszcze mnie nie zawiódł i może dlatego mam do niego większe zaufanie niż do niektórych przyjaciół. Ostatnio się troszkę dowiedziałam o jego rodzinie i to też mnie zmotywowało do walki o niego. Boję się tylko myśląc o przyszłości z nim. Bo gdyby on wiedział co go może czekać w mojej rodzinie to odpuściłby napewno. I to mnie rozpierdala od środka...
Karolina. O niej nie będę się za bardzo rozpisywać bo ona jest zmienna jak pogoda. Raz dobrze raz źle więc nie będę tutaj jej przedstawiać.
I Mati na koniec... On to już totalna porażka. Nadal kocham więc krytykować nie będę ale chyba jednak zasłużył sobie. O nim też nie będę się rozpisywać i humoru sobie psuć. Powiem krótko. Pomimo tego co mi zrobił zawsze będzie moim ideałem...
Podsumowując wszystkich w obecnej chwili nie mam do kogo nawet zwrócić się o pomoc. No trudno narazie trzeba przeżyć. Kończę bo post za długi. Może wieczorkiem jeszcze tu zajrzę ;**

sobota, 18 lutego 2012

Mati pamiętam! ;*

Pamiętam dzień, w którym pierwszy raz do mnie napisałeś. Byłam zaskoczona, ale i szczęśliwa. Nie mogłam uwierzyć, że ktoś taki jak Ty mógłby zainteresować się moją osobą. Ale tak było... Pamiętam naszą pierwszą rozmowę, spotkanie... w końcu nasz pierwszy pocałunek... Pamiętam wszystko choć od naszego ostatniego spotkania minął ponad miesiąc, miesiąc który odmienił moje życie, który przewrócił je o 180 stopni, który rozpieprzył wszystko co było tak poukładane. Dziś to ja spędzam samotne wieczory, to ja płaczę w poduszkę... zrobiłabym wszystko by móc choć na chwilę utonąć w Twoich ramionach i zatopić swoje usta w Twoich wargach...